Anna nie wybiera restauracji. Wybiera ludzi.

Anna nie wybiera restauracji. Wybiera ludzi.

Anna mieszka w dużym mieście. Jest piątkowy wieczór. Telefon dzwoni po raz trzeci.

- Idziemy gdzieś?

Jeszcze nie wiadomo dokąd. Najpierw trzeba ustalić, kto może przyjść. Potem znaleźć miejsce, które będzie pasowało wszystkim. Dopiero na końcu pojawia się pytanie o jedzenie. Jeśli prowadzisz restaurację, być może właśnie w tym momencie walczysz o Annę. Tylko czy na pewno konkurujesz smakiem?

6 października podczas Kongresu Szefów Kuchni i Restauratorów pokażemy, kim naprawdę jest Anna. A przede wszystkim spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego dla części gości restauracja jest przede wszystkim miejscem spotkania, a dopiero później miejscem, w którym można dobrze zjeść.

Nie każda wizyta zaczyna się od głodu

Kiedy myślimy o decyzji o wyjściu do restauracji, łatwo skupić się na jedzeniu. Smaku. Karcie. Cenie. Tymczasem odpowiedzi części respondentów prowadzą w zupełnie innym kierunku. Najpierw pojawia się pomysł spotkania. Dopiero później wybór restauracji. I właśnie wtedy pojawia się Anna.

Anna nas zaskoczyła

Gdybyśmy budowali ją z intuicji, prawdopodobnie przypisalibyśmy ją do jednego rodzaju lokali. Może kawiarni. Może restauracji. Może miejsc na rodzinne obiady. Tyle że dane pokazują coś znacznie ciekawszego. Anna nie przywiązuje się do jednego formatu. W jej profilu obok miejsc swobodnych pojawiają się bary i bistro, kawiarnie, fast food, a nawet street food i fine dining. To nie koncept lokalu jest osią jej decyzji. Najpierw liczy się okazja do spotkania. Dopiero później miejsce.

Anna jest postacią umowną, ale jej profil już nie. Powstał na podstawie odpowiedzi aktywnych klientów gastronomii mieszkających w największych polskich miastach.

Możemy zdradzić jedno: to nie jest osoba, którą najłatwiej przekonać atrakcyjnym menu. Najpierw ktoś musi zaproponować wspólne wyjście.

Reszty jeszcze nie zdradzimy.

Kto naprawdę zaprasza Annę do restauracji?

Wyobraź sobie, że otwierasz nowy lokal. Inwestujesz w reklamę. Prowadzisz profile w mediach społecznościowych. Dbając o zdjęcia, pokazujesz kolejne dania.

A teraz zadaj sobie inne pytanie.

Co, jeśli większość Twoich nowych gości nie trafia do Ciebie dlatego, że zobaczyła reklamę?

Czy naprawdę konkurujesz z restauracją obok?

Jest jeszcze jedna rzecz, która zwraca uwagę. Anna nie wybiera jednego rodzaju lokali. Raz spotka się w kawiarni. Innym razem pójdzie do baru i bistro. Czasem wybierze restaurację typu comfort food. Innym razem street food. To oznacza, że Twoją konkurencją nie zawsze jest lokal o podobnym profilu. Znacznie częściej konkurujesz o... okazję. Jeżeli grupa znajomych postanowi spotkać się gdzie indziej, przegrywasz niezależnie od tego, jak dobre masz jedzenie.

Nie pytaj tylko, co podajesz w menu

Anna regularnie korzysta z gastronomii. Najczęściej wydaje od 50 do 80 zł na osobę. Wychodzi przede wszystkim po to, żeby spotkać się z ludźmi. Nie przywiązuje się do jednego formatu lokalu. Nowe miejsca poznaje głównie dzięki rekomendacjom znajomych.

Nie jest klientką jednego typu restauracji. Jest klientką relacji. I być może właśnie dlatego tak łatwo ją źle zrozumieć. Bo jeśli patrzysz wyłącznie na menu, możesz nie zauważyć, że dla części gości restauracja jest przede wszystkim miejscem, w którym dzieją się spotkania.

Dlaczego następnym razem Anna ma zaproponować znajomym właśnie Twój lokal?

6 października podczas Kongresu Szefów Kuchni i Restauratorów pokażemy, kim naprawdę jest Anna. Przyjdź i sprawdź, jak sprawić, by restauracja stała się miejscem, do którego ludzie chcą wracać razem. Poznasz też innych gości gastronomii. Niektórzy mogą Cię zaskoczyć.

Bo tym razem nie zatrzymaliśmy się na średnich dla całej Polski. Połączyliśmy odpowiedzi i sprawdziliśmy, kto naprawdę chodzi do restauracji, gdzie mieszka, jak często przychodzi, ile jest gotowy wydać i co sprawia, że wybiera właśnie ten, a nie inny lokal. Nie chcieliśmy kolejnego raportu o „przeciętnym Polaku”. Chcieliśmy danych, z których restaurator może wyciągnąć wnioski dla własnego biznesu.

Artykuł Partnera